1996 Wisława Szymborska

Wisława Szymborska otrzymała Nagrodę Nobla za „poezję, która z ironiczna precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”.

Wisława SzymborskaWisława Szymborska urodziła się 2 lipca 1923 r. w Bninie koło Poznania (obecnie części Kórnika), jej rodzicami byli Wincenty Szymborski (1870 – 1936) – zarządca zakopiańskich dóbr hrabiego Zamoyskiego (tuż przed urodzeniem córki został przeniesiony do Kórnika w celu uporządkowania tamtejszych spraw finansowych) i Anna Maria z d. Rottermund (1890 – 1960). Nasza polska laureatka Nagrody Nobla po ciężkiej chorobie zmarła 1 lutego 2012 r.

Od roku 1924 rodzina Szymborskich mieszkała w Toruniu, następnie od 1929 lub 1931 w Krakowie przy ul. Radziwiłłowskiej; Wisława uczęszczała tam początkowo do Szkoły Powszechnej im. Józefy Joteyko przy ul. Podwale 6, następnie, od września 1935 r., do Gimnazjum Sióstr Urszulanek przy ul. Starowiślnej 3-5. Po wybuchu II wojny światowej kontynuowała naukę na tajnych kompletach, a od roku 1943 zaczęła pracować jako urzędniczka na kolei, by uniknąć wywiezienia na roboty do Rzeszy. W tym też czasie po raz pierwszy wykonała ilustracje do książki (podręcznik języka angielskiego „First steps in English” Jana Stanisławskiego) i zaczęła pisywać opowiadania oraz – z rzadka – wiersze. Od roku 1945 brała udział w życiu literackim Krakowa; wg wspomnień poetki – największe wrażenie wywarł na niej Czesław Miłosz. W tymże roku podjęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, by następnie przenieść się na socjologię. Studiów jednak nie ukończyła, ze względu na trudną sytuację materialną.

Pierwsze utwory poetyckie opublikowała w krakowskim „Dzienniku Polskim”, następnie w „Walce” i „Pokoleniu”. W tych czasach Szymborska była związana ze środowiskiem akceptującym socjalistyczną rzeczywistość. W latach 1947-1948 była sekretarzem dwutygodnika oświatowego „Świetlica Krakowska” – między innymi – zajmowała się ilustracjami do książek. W kwietniu 1948 r. wyszła za mąż za poetę Adama Włodka. Nowożeńcy zamieszkali w krakowskiej „kolonii literatów” przy ul. Krupniczej. Niepowtarzalny klimat tego środowiska miał inspirujący wpływ na twórczość poetki. Z mężem rozwiodła się w roku 1954.

Wisława SzymborskaW 1949 roku pierwszy tomik wierszy Szymborskiej „Wiersze” (wg innych źródeł „Szycie sztandarów”) nie został przyjęty do druku, gdyż „nie spełniał wymagań socjalistycznych”. Debiutem książkowym został wydany w roku 1952 tomik wierszy „Dlatego żyjemy” z wierszami m.in. „Młodzieży budującej Nową Hutę” czy „Lenin”. Szymborska została przyjęta do Związku Literatów Polskich. Była członkiem PZPR do 1966. W 1953 r. podpisała się pod wspólną rezolucją grupy członków krakowskiego oddziału ZKP, potępiającą duchownych – skazanych w procesie księży – z kurii krakowskiej. Już w 1957 r. Szymborska nawiązała kontakty z paryską „Kulturą” i Jerzym Giedroyciem. W 1964 r. znalazła się wśród sygnatariuszy sfałszowanego przez władze protestu potępiającego Radio Wolna Europa za nagłośnienie Listu 34. W 1975 r. podpisała protestacyjny List 59, w którym czołowi polscy intelektualiści protestowali przeciwko zmianom w konstytucji, wprowadzającym zapis o kierowniczej roli PZPR i wiecznym sojuszu z ZSRR.

Wisława Szymborska jest nierozerwalnie związana z Krakowem i wielokrotnie podkreślała swoje przywiązanie do tego miasta. W latach 1953 – 1981 była członkiem redakcji „Życia Literackiego”, gdzie od 1968 roku prowadziła stałą rubrykę „Lektury nadobowiązkowe”, które zostały później opublikowane także w formie książkowej. W latach 1981 – 1983 wchodziła w skład zespołu redakcyjnego krakowskiego miesięcznika „Pismo”.

Wiersze Szymborskiej to unikalna liryka o głębokiej refleksji, intelektualna, zawierająca często wyraźny podtekst filozoficzny. Jej twórczość charakteryzuje precyzja słowa, lapidarność, częste posługiwanie się ironią, paradoksem, przekorą lub żartobliwym dystansem w celu uwypuklenia głębokich treści. Autorka często porusza tematy o charakterze moralistycznym i rozważa egzystencjalną sytuację człowieka jako jednostki i zbiorowości ludzkiej.

Uhonorowana Nagrodą Goethego w 1991 r., a później także Nagrodą Herdera (1995 r.). Orędownikiem poezji Szymborskiej w Niemczech jest Karl Dedecius – tłumacz literatury polskiej. W 2001 r. otrzymała dyplom honorowego członka Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury.

Wisława SzymborskaW 1996 roku Komitet Noblowski, przyznając Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, w uzasadnieniu nagrody napisał:

„za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”.

Fragment laudacji wygłoszonej przez Birgitt Trotzig:

„Wasza Królewska Mość, Wasze Królewskie Wysokości, Panie i Panowie (…) jak mamy żyć ze zdradą, obniżeniem wartości, dezintegracją wielkich utopii? Zadajemy sobie teraz to pytanie, patrząc w przyszłość, w rok 2000. Jak mamy żyć po wielkim rozczarowaniu? Jakimi środkami możemy odnaleźć wartości? Jaką drogą dojść do prawdziwej koncepcji życia? Koncepcji, która już nie ulegnie zniszczeniu.

W Wisławie Szymborskiej Szwedzka Akademia chce uhonorować przedstawicielkę niezwykłej czystości i siły poetyckiego spojrzenia. Poezji jako odpowiedzi na życie, sposobu na życie, pracy nad słowem jako myślą i wrażliwością.

Wiersze Wisławy Szymborskiej to perfekcja słowa, wysoce wycyzelowane obrazy, myślowe allegro ma non troppo, jak nazywa się jeden z jej wierszy. Jednak ciemność, której nie ulegają one bezpośrednio, wyczuwa się w nich tak, jak ruch krwi pod skórą.”

WISŁAWA SZYMBORSKA – ODCZYT NOBLOWSKI

Poeta i świat

„Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą… Ale czuję, że i następne zdania będą trudne, trzecie, szóste, dziesiąte, aż do ostatniego, ponieważ mam mówić o poezji. Na ten temat wypowiadałam się rzadko, prawie wcale. I zawsze towarzyszyło mi przekonanie, że nie robię tego najlepiej. Dlatego mój odczyt nie będzie zbyt długi. Wszelka niedoskonałość lżejsza jest do zniesienia, jeśli podaje się ja w małych dawkach.

Dzisiejszy poeta jest sceptyczny i podejrzliwy nawet – a może przede wszystkim – wobec samego siebie. Z niechęcią oświadcza publicznie, że jest poetą – jakby się tego trochę wstydził. Ale w naszej krzykliwej epoce dużo łatwiej przyznać się do własnych wad, jeżeli tylko prezentują się efektownie, a dużo trudniej do zalet, bo są głębiej ukryte, i w które samemu nie do końca się wierzy… W różnych ankietach czy rozmowach z przypadkowymi ludźmi, kiedy poecie już koniecznie wypada określić swoje zajęcie, podaje on ogólnikowe „literat” albo wymienia nazwę dodatkowo wykonywanej pracy.

Wiadomość, że maja do czynienia z poetą, przyjmowana jest przez urzędników czy współpasażerów autobusu z lekkim niedowierzaniem i zaniepokojeniem. Przypuszczam, że i filozof budzi podobne zakłopotanie. Jest jednak w lepszym położeniu, bo najczęściej ma możność ozdobienia swojej profesji jakimś tytułem naukowym. Profesor filozofii – to brzmi już dużo poważniej.

Szymborska WisławaNie ma jednak profesorów poezji. To by przecież znaczyło, że jest to zatrudnienie wymagające specjalistycznych studiów, regularnie zdawanych egzaminów, rozpraw teoretycznych wzbogaconych bibliografią i odnośnikami, a wreszcie uroczyście otrzymywanych dyplomów. A to z kolei oznaczałoby, że po to, żeby zostać poetą, nie wystarczą kartki papieru zapisane choćby najświetniejszymi wierszami – konieczny jest i to przede wszystkim, jakiś papierek z pieczątką. Przypomnijmy sobie, że na takiej właśnie podstawie skazano na zesłanie chlubę poezji rosyjskiej, późniejszego Noblistę, Josifa Brodskiego. Uznano go za „pasożyta”, ponieważ nie miał urzędowego zaświadczenia,że wolno mu być poetą…

Przed kilkoma laty miałam zaszczyt i radość poznać Go osobiście. Zauważyłam, że on jeden, spośród znanych mi poetów, lubił mówić o sobie „poeta”, wymawiał to słowo bez wewnętrznych oporów, z jakąś nawet wyzywającą swobodą. Myślę, że to przez pamięć brutalnych upokorzeń, jakich doznał w młodości.

W krajach szczęśliwszych, gdzie godność ludzka nie jest naruszana tak łatwo, poeci pragną być oczywiście publikowani, czytani i rozumiani, ale nie robią już nic albo bardzo niewiele, żeby na co dzień wyróżniać się wśród innych ludzi. A jeszcze tak niedawno temu, w pierwszych dziesięcioleciach naszego wieku, poeci lubili szokować wymyślnym strojem i ekscentrycznym zachowaniem. Było to jednak zawsze widowisko na użytek publiczny. Przychodziła chwila, kiedy poeta zamykał za sobą drzwi, zrzucał z siebie te wszystkie peleryny, błyskotki i inne poetyczne akcesoria, i stawał w ciszy, w oczekiwaniu na samego siebie, nad niezapisaną jeszcze kartką papieru. Bo tak naprawdę tylko to się liczy.

Rzecz charakterystyczna. Produkuje się ciągle dużo biograficznych filmów o wielkich uczonych i wielkich artystach. Zadaniem ambitniejszych reżyserów jest wiarygodne przedstawienie procesu twórczego, który w rezultacie prowadził do ważnych odkryć naukowych czy powstawania najsłynniejszych dzieł sztuki. Można z jakim takim sukcesem ukazać pracę niektórych uczonych: laboratoria, przeróżne przyrządy, mechanizmy wprowadzone w ruch są zdolne przez pewien czas utrzymać uwagę widzów. Ponadto bardzo dramatyczne bywają chwile niepewności czy powtarzany po raz tysiączny eksperyment, z drobną tylko modyfikacją, przyniesie wreszcie spodziewany wynik.

Widowiskowe potrafią być filmy o malarzach – można odtworzyć wszystkie fazy powstawania obrazu od początkowej kreski do ostatniego dotknięcia pędzla. Filmy o kompozytorach wypełnia muzyka – od pierwszych taktów, które twórca słyszy w sobie, aż do dojrzałej formy dzieła rozpisanego na instrumenty. Wszystko to jest w dalszym ciągu naiwne i nic nie mówi o tym dziwnym stanie ducha, zwanym popularnie natchnieniem, ale przynajmniej jest co oglądać i jest czego słuchać.

Wislawa SzymborskaNajgorzej z poetami. Ich praca jest beznadziejnie niefotogeniczna. Człowiek siedzi przy stole albo leży na kanapie, wpatruje się nieruchomym wzrokiem w ścianę albo w sufit, od czasu do czasu napisze siedem wersów, z czego jeden po kwadransie skreśli, i znów upływa godzina, w której nic się nie dzieje… Jaki widz wytrzymałby oglądanie czegoś takiego? Wspomniałam o natchnieniu. Na pytanie, czym ono jest, jeśli jest, poeci współcześni dają odpowiedzi wymijające. Nie dlatego, że nigdy nie odczuli dobrodziejstwa tego wewnętrznego impulsu. Przyczyna jest inna. Niełatwo wyjaśnić komuś coś, czego się samemu nie rozumie.

Ja także, pytana o to czasami, istotę rzeczy obchodzę z daleka. Ale odpowiadam w sposób taki: natchnienie nie jest wyłącznym przywilejem poetów czy artystów w ogólności. Jest, była, będzie zawsze pewna grupa ludzi, których natchnienie nawiedza.

To ci wszyscy, którzy świadomie wybierają sobie pracę i wykonują ją z zamiłowaniem i wyobraźnią. Bywają tacy lekarze, bywają tacy pedagodzy, bywają tacy ogrodnicy i jeszcze setka innych zawodów. Ich praca może być bezustanną przygodą, jeśli tylko potrafią w niej dostrzec coraz to nowe wyzwania. Pomimo trudów i porażek, ich ciekawość nie stygnie. Z każdego rozwiązanego zagadnienia wyfruwa im rój nowych pytań. Natchnienie, czymkolwiek ono jest, rodzi się z bezustannego „nie wiem”.

Takich ludzi nie jest zbyt wielu. Większość mieszkańców tej ziemi pracuje, żeby zdobyć środki utrzymania, pracuje, bo musi. To nie oni z własnej pasji wybierają sobie pracę, to okoliczności życia wybierają za nich. Praca nielubiana, praca, która nudzi, ceniona tylko dlatego, że nawet w tej postaci nie dla wszystkich jest dostępna, to jedna z najcięższych ludzkich niedoli. I nie zanosi się na to, żeby najbliższe stulecia przyniosły tutaj jakąś szczęśliwa zmianę.

Wolno mi więc powiedzieć, że wprawdzie odbieram poetom monopol na natchnienie, ale i tak umieszczam ich w nielicznej grupie wybrańców losu. Tutaj jednak mogą się w słuchaczach zbudzić wątpliwości. Rozmaici oprawcy, dyktatorzy, fanatycy, demagodzy walczący o władzę przy pomocy kilku byle głośno wykrzykiwanych haseł także lubią swoją pracę i także wykonują ją z gorliwą pomysłowością. No tak, ale oni „wiedzą”. Wiedzą, a to, co wiedzą, wystarcza im raz na zawsze. Niczego ponad to nie są ciekawi, bo to mogłoby osłabić siłę ich argumentów. A wszelka wiedza, która nie wyłania z siebie nowych pytań, staje się w szybkim czasie martwą, traci temperaturę sprzyjającą życiu. W najskrajniejszych przypadkach, o czym dobrze wiadomo z historii dawnej i współczesnej, potrafi być nawet śmiertelnie groźna dla społeczeństw.

Dlatego tak wysoko sobie cenię dwa małe słowa: „nie wiem”. Małe, ale mocno uskrzydlone. Rozszerzające nam życie na obszary, które mieszczą się w nas samych i obszary, w których zawieszona jest nasza nikła Ziemia. Gdyby Izaak Newton nie powiedział sobie „nie wiem”, jabłka w ogródku mogłyby spadać na jego oczach jak grad, a on w najlepszym razie schylałby się po nie i zjadał z apetytem. Gdyby moja rodaczka Maria Skłodowska-Curie nie powiedziała sobie „nie wiem”, zostałaby pewnie nauczycielką chemii na pensji dla panienek z dobrych domów i na tej – skądinąd zacnej – pracy upłynęłoby jej życie. Ale powtarzała sobie „nie wiem” i te właśnie słowa przywiodły ją, i to dwukrotnie, do Sztokholmu, gdzie ludzi o duchu niespokojnym i wiecznie poszukującym nagradza się Nagrodą Nobla.

Poeta również, jeśli jest prawdziwym poetą, musi ciągle powtarzać sobie „nie wiem”. Każdym utworem próbuje na to odpowiedzieć, ale kiedy tylko postawi kropkę, już ogarnia go wahanie, już zaczyna sobie zdawać sprawę, że jest to odpowiedź tymczasowa i absolutnie niewystarczająca. Więc próbuje jeszcze raz i jeszcze raz, a potem te kolejne dowody jego niezadowolenia z siebie historycy literatury zepną wielkim spinaczem i nazywać będą „dorobkiem”…

Marzą mi się czasami sytuacje niemożliwe do urzeczywistnienia. Wyobrażam sobie na przykład w swojej zuchwałości, że mam okazję porozmawiania z Eklezjastą, autorem jakże przejmującego lamentu nad marnością wszelkich ludzkich poczynań. Pokłoniłabym mu się bardzo nisko, bo to przecież jeden z najważniejszych – przynajmniej dla mnie – poetów. Ale potem pochwyciłabym go za rękę. „Nic nowego pod słońcem” – napisałeś, Eklezjasto. Ale przecież Ty sam urodziłeś się nowy pod słońcem. A poemat, którego jesteś twórcą, też jest nowy pod słońcem, bo przed Tobą nie napisał go nikt. I nowi pod słońcem są wszyscy Twoi czytelnicy, bo ci, co żyli przed Tobą, czytać go przecież nie mogli. Także i cyprys, w którego cieniu usiadłeś, nie rośnie tutaj od początku świata. Dał mu początek jakiś cyprys inny, podobny do Twojego, ale nie całkiem ten sam. I ponadto chciałabym Cię spytać, Eklezjasto, co nowego pod słońcem zamierzasz teraz napisać. Czy coś, czym uzupełnisz jeszcze swoje myśli, czy może masz pokusę niektórym z nich zaprzeczyć jednak? W swoim poprzednim poemacie dostrzegłeś także i radość – cóż z tego, że przemijającą? Więc może o niej będzie Twój nowy pod słońcem poemat? Czy masz już notatki, jakieś pierwsze szkice? Nie powiesz chyba: „Napisałem wszystko, nie mam nic do dodania”. Tego nie może powiedzieć żaden na świecie poeta, a co dopiero tak wielki jak Ty.

Świat, cokolwiek byśmy o nim pomyśleli zatrwożeni jego ogromem i własną wobec niego bezsilnością, rozgoryczeni jego obojętnością na poszczególne cierpienia – ludzi, zwierząt, a może i roślin, bo skąd pewność, że rośliny są od cierpień wolne; cokolwiek byśmy pomyśleli o jego przestrzeniach przeszywanych promieniowaniem gwiazd, gwiazd, wokół których zaczęto już odkrywać jakieś planety, już martwe? jeszcze martwe? – nie wiadomo; cokolwiek byśmy pomyśleli o tym bezmiernym teatrze, na który mamy wprawdzie bilet wstępu, ale ważność tego biletu jest śmiesznie krótka, ograniczona dwiema stanowczymi datami; cokolwiek jeszcze pomyślelibyśmy o tym świecie – jest on zadziwiający.

Ale w określeniu „zadziwiający” kryje się pewna logiczna pułapka. Zadziwia nas przecież to, co odbiega od jakiejś znanej i powszechnie uznanej normy, od jakiejś oczywistości, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Otóż takiego oczywistego świata nie ma wcale. Nasze zadziwienie jest samoistne i nie wynika z żadnych z czymkolwiek porównań. Zgoda, w mowie potocznej, która nie zastanawia się nad każdym słowem, wszyscy używamy określeń: „zwykły świąt”, „zwykle życie”, „zwykła kolej rzeczy”… Jednak w języku poezji, gdzie każde słowo się waży, nic już zwyczajne i normalne nie jest. żaden kamień i żadna nad nim chmura. żaden dzień i żadna po nim noc. A nade wszystko żadne niczyje na tym świecie istnienie. Wygląda na to, że poeci będą mieli zawsze dużo do roboty.”

Wisława Szymborska medal Noblowski przekazała Uniwersytetowi Jagiellońskiemu.

Wisława Szymborska NoblistkaBohater wierszy Szymborskiej – „Żyje, więc się myli”: znacząco zmodyfikowana zasada kartezjańskiego racjonalizmu – to punkt wyjścia postawy poetki wobec świata i wobec sztuki. Tej ostatniej przypada według niej pozornie tylko skromna i mała rola, dająca się porównać z tą, jaką na dworach królewskich pełnił trefniś czy błazen, który miał przywilej nie tylko rozweselenia, ale i mówienia najbardziej nawet gorzkiej prawdy. Stąd m.in. w wierszach autorki „Stu pociech” tyle melancholijnego i wisielczego humoru, ironii, dowcipu i głębszego znaczeniowo żartu przywodzących na myśl gryzącą ironię wierszy Juliana Tuwima, groteskowe pomysły Konstantego I. Gałczyńskiego czy też błyskotliwe aforyzmy Stanisława Jerzego Leca. Jak pisał jeden z krytyków: „Precyzyjna w wyrazie, niezwykle komunikatywna, pełna smutnego dowcipu poezja Wisławy Szymborskiej próbuje więc powiązać doświadczenia współczesne z odwiecznymi pytaniami poetów, kunsztem wyrazu, smakiem, wyczuciem stylu – pokonać próbuje człowiecze niepokoje”. Człowiek w tych utworach to istota podległa prawom biologii i nieuchronnościom historii, bezbronna i omylna, podlegająca wyobcowaniu i niespełnieniu, stale zagrożona w swych ludzkich nadziejach, z trudem porozumiewająca się z innymi. Te złożone filozoficznie i psychologicznie problemy podawane są w tych wierszach z wielką emocjonalną dyskrecją i dystansem myśliciela ironicznie pobłażliwego wobec człowieczych słabości, urojeń i uzurpacji świadomości subiektywnej. Lapidarność, kunsztowność i wdzięk metafor, łączących w sobie urok igraszki słownej i dowcipu z powagą, spowodowały wielką popularność czytelniczą w Polsce, jak i w kilkunastu krajach świata, gdzie były tłumaczone.

Wisława Szymborska
stanowi fenomen i zagadkę: skromna, zamknięta, dyskretna i wyciszona elektryzuje czytelników. Prostota jej wierszy skutecznie opiera się objaśnieniom badaczy i bezbłędnie trafia w gust współczesnego odbiorcy. Poetka nawiązuje kontakt z publicznością ponad głowami krytyków i bez pomocy mass mediów, a jej wiersze rozchodzą się w nakładach równych powieściom popularnym. Co decyduje o popularności Szymborskiej i jej sukcesie? Osobliwość stylu, odrębność, wyłączność rozumiana jako warunek twórczej i egzystencjalnej niezależności. Szymborska nie utożsamiała się nigdy z żadnym kierunkiem poetyckim, stworzyła własną szkołę pisania, własny język – pełen dystansu do wielkich wydarzeń historycznych, do biologicznych uwarunkowań ludzkiego istnienia, do społecznej roli poety, do systemów filozoficznych, ideologii, prawd przyjmowanych na wiarę, nawyków, stereotypów, zahamowań. Był to również język współczucia dla pokrzywdzonych, język zachwytu nad urodą życia, które poraża swym pięknem, nielogicznością, tragizmem. Język wyważonych sądów i stonowanych uczuć; język liryki kontrolowanej przez umysł chłodny i świeży, język poddany intelektualnym rygorom, które nie wykluczały wrażliwości na zwyczajne atrakcje bytu. Język na ogół lojalny wobec mowy potocznej, nieznacznie poszerzający jej zasoby leksykalne. Język paradoksu, z pozoru prosty, a w istocie wyrafinowany i przewrotny.

Wisława Szymborska pisze mało; obliczono, ze wydała zaledwie dwie i pół setki wierszy. Być może dzięki temu ograniczeniu są one prawie bez wyjątku arcydziełami. W każdym razie od połowy lat pięćdziesiątych należy do ścisłej czołówki polskich i europejskich poetów.

W 2002 roku ukazał się tomik poetycki zatytułowany „Chwila”. Jak napisano w „Polityce”: „Na nowy tomik kazała (…) czekać aż dziewięć lat, ukazuje się on w sześć lat po Nagrodzie Nobla i – żeby skończyć z arytmetyką – liczy dwadzieścia trzy wiersze.(…) Tym większym wszakże jest wydarzeniem: każdy z utworów, który wytrzymał proces wielokrotnej destylacji i surową krytyczną selekcję, jest krystalicznie czystym, precyzyjnym i zwartym minitraktatem: filozoficznym, metafizycznym, egzystencjalnym, mówi o sprawach najważniejszych w sposób skłaniający do odkrywczych medytacji i przemyśleń.”

Wisława Szymborska zmarła w swoim domu po ciężkiej chorobie w dniu 1 lutego 2012 r. Miała 89 lat.



Liczba komentarzy: 33 do '1996 Wisława Szymborska'

  1. Olcia pisze:

    bardzo się przydaje ta stronka bo na polaka musimy napisać napis na tabliczkę pamiątkową, życiorys i wszystkich Noblistów

  2. Gosia pisze:

    Wisława była wspaniałą pisarką, ale nie piszcie, że ona jest ,,super”, ,,fajna”, czy ,,ekstra”. to przecierz polska noblistka. Czy wy wiecie kto to i co to znaczy? :):(:):(:):(:):(:):(:):(:):(:):(:):(:):(:):(:):(:)

  3. Sara pisze:

    Bardzo szkoda ,że Wisława Szymborska zmarła. Jednak na ziemi pozostawiła po sobie rzeczy które na zawsze będą nam Ją przypominać – wspaniałe tomiki mądrych, z garścią ironii wierszy. One nie zostaną zapomniane, ponieważ nadal te wiersze będą zmieniać polską młodzież, wpędzać ludzi w refleksję.

  4. WIKA 88815 pisze:

    szkoda że zmarła:( ja musze na pojutrze napisać za co dostała nagrode Nobla

  5. kasia pisze:

    szkoda że zmarła :(ja musze na jutro napisać życiorys i czym się zasłużyła dla polski

  6. Ewelina pisze:

    Zgadzam się, przerażające, że o osobie, która wyróżniała się takim intelektem, umiejętnościami twórczymi, tak wyjątkowej pod każdym względem potraficie nabazgrać „miała FAJNE wiersze”. To „fajne” oznacza , że tak naprawdę żadnego z nich nie zrozumieliście.

  7. Ewka pisze:

    Wisława była wybitną pisarką i nie tylko. Wy na tym forum umiecie napisać tylko „fajne wiersze pisała” napisanie, że jako jedyna polka otrzymała literacką nagrodę nobla najwyraźniej przewyższa wasze umiejętności…

  8. Julia pisze:

    Udało się jej zmienić młodzież, zmieniła mnie. Dzięki jej poezji zrozumiałam jaka jest i jak piękny świat. I jeśli ktoś chce napisać że wiersze p.Wisławy są fajne, niech się nie ośmiesza i nie pisze nic. Bo to co ona wniosła do polskiej literatury to skarb :)

  9. iza pisze:

    Skoda że umarła lubiałam jej wiersze Wisławo mimo ,że twoje ciało leży w grobie to i tak żyjesz w naszych sercach

  10. Teresa pisze:

    Jej wiersze były wzruszające, założę się, że połowa z Was jednego na pamięć nie umie, a się udzielacie. Określenie ‚fajne’ do p.Wisławy się w ogógle nie zalicza, one były jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne, NAJLEPSZE… Chciała zmienić młodzież, no cóż nie udało jej się, skoro widzę jakie matoły tu piszą. Ta. ‚MIAŁA FAJNE WIERSZE’ ‚WIESŁAWA’, serce się kraje normalnie.

  11. Rafal pisze:

    Szkoda,że umarła była moją naj lepszą noblistką a nie tam jakiś Lech Wałesa

    • Ala pisze:

      Rafale, myślę, że nie wiesz, o czym piszesz. Albo jesteś ignorantem, albo idiotą. Parę uwag do Ciebie:

      1. Lech Wałęsa jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, a Wisława Szymborska Literackiej Nagrody Nobla, więc porównywanie tych dwóch postaci jest oznaką braku wiedzy i/lub braku intelektu.
      2. To nie jest „tam jakiś Lech Wałęsa” tylko człowiek, dzięki któremu nie tkwimy w komunizmie, lider Solidarności i światowej sławy dyplomata.
      3. Pani Wisława była wspaniałą i wybitną osobą, ale nie musisz przez to bagatelizować sukcesów kogoś innego.
      4. Nie wiem, jakim cudem Pani Wisława mogła być „twoją naj lepszą noblistką”. To twoja własność?
      5. Słowo „najlepsza” piszemy razem, a nie oddzielnie.
      Pozdrawiam,
      Ala (l. 15)

  12. marta pisze:

    weronika: Twój komentarz byłby bardzo „mondry”, gdyby nie słowo podane w cudzysłowie
    to takie straszne, że niektórzy znają tylko określenie „Fajne”, no cóż, nie da się zaprzeczyć, że jej twórczość (w tym wiersze) była niesamowita, ale to, że inni nie używają bardziej literackich niż potocznych określeń, nie musi oznaczać, że nie doceniali jej

  13. patryk pisze:

    bardzo pomogła mi ta strona dlatego bo dostałem 6 z historii !!!! tylko szkoda że Wiesława już nie żyje.

    BĘDZIEMY TĘSKNIĆ !!!

    ;( SZKODA

    • Klea pisze:

      Szymborska miała na imię Wisława :|
      Same matoły na tym forum, do tego bez znajomości podstawowych zasad ortografii i poprawnej gramatyki.

      • Ala pisze:

        I jeszcze w dodatku piszą o pani Wisławie, jakby była ich koleżanką…
        Koledzy, proszę, albo Wisława Szymborska, albo pani Wisława, ale nie tak po prostu -.-

  14. Wiktoria pisze:

    Świętej Pamięci Osoba znana , Polska Noblistka, a wy co… ,, Fajne wiersze Miała!!!? żarty!?

  15. weronika pisze:

    wy nie rozumiecie że to była tragedia polska ona nie pisała żadnych wierszyków w formie baśni ona pisała mondre słowa ktore pomagały w życiu a wy nie czytacie i nie myślicie ja jestem nastolatką od nie dawna i myśle lepiej od niektórych starszych i nie używam słowa fajne bo ono nie ma określenia wierszy WIESŁAWY SZYMBORSKIEJ nie da się określić słowa super lub fajnie tu trzeba powiedzieć że jej wiersze były piekne i wzruszające bo opowiadały takze o niej samej

  16. Hania pisze:

    Moja ulubiona pisarka…

  17. asia.xd pisze:

    jej wiersze są świetne ! szkoda że zmarła !

    (*) . :(

  18. ewa pisze:

    piała tak fajnie szkoda że zmarła bo teraz mam o niej kartkówke

  19. magda pisze:

    szkoda,że zmarła pisała bardzo fajne wiersze!

  20. Roxy pisze:

    OoO. co wy mówicie? „wow pisali że zmarła”, „fajne wiersze pisała” czy nie rozumiecie że to tragedia? Polska noblistka… A ty konwencjusz cieszysz się że zmarła? A ty Iza? fajne wiersze? Ona pisała twórcze poetyckie tomiki a nie bajeranckie wierszyczki… A może wogóle jej nie znacie? Nie znacie jej wierszy! Wiem to…

  21. Magda pisze:

    wielką stratą dla ludzkości jest jej śmierć . Jej debiutanckim wierszem jest [ według mnie ] „Kot w pustym mieszkaniu”. Chciałabym osiągnąć kiedyś to co ona…

  22. Matrix pisze:

    Wielka szkoda że umarła bardzo fajne wiersze pisała

  23. Anna pisze:

    CIAŁO ZIEMI ODDANE
    …………
    …………
    DUSZA ZE ŚWIATŁOŚCIĄ SIĘ BRATA
    ……….)
    ………(,)
    ……._’\!/’
    …….(„””””)
    இڿڰۣڿஇڿڰۣڿஇ

    ŻYWYM TĘSKNOTA ZOSTANIE, WSPOMNIENIE I PAMIĘĆ NA LATA!…

  24. Daria pisze:

    Szkoda że umarła..Fajna była i pisała (miała) super wiersze. SZKODA…

  25. kamil pisze:

    szkoda ze zmarla bo pisala fajne wiersze

  26. Iza pisze:

    Szkoda że zmarła miała fajne wiersze

  27. konwencjusz pisze:

    WOW nawet napisali ,że wczoraj umarła.

  28. [...] 1 lutego 2012 r. odeszła polska laureatka Nagrody Nobla z dziedziny literatury – Wisława Szymborska.  Dla przypomnienia Nobel dla Szymborskiej został przyznany w 1996 [...]

Temat Noblistów i Nagrody Nobla nie jest Ci obcy? Dodaj swój komentarz!